Nasza strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityka prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies we właściwościach Twojej przeglądarki.

Samochód w mieście, czyli korzystać korzystnie

Oznajmiasz swoim miejskim, eko i „trendy” znajomym, że przydałby Ci się samochód. Bo nie wszędzie możesz dojechać, bo meble z IKEI wolałbyś przewieźć w tym samym dniu zamiast czekać na transport, bo płacisz dużo za komunikację miejską i jeszcze więcej za jazdę taksówką. Patrzysz po ich twarzach i już wiesz, jakiego hejtu możesz się spodziewać. Jak wyjść obronną ręką z tej sytuacji? I jak faktycznie użytkować auto, żeby okazało się pomocą, a nie utrapieniem?

Po pierwsze, zachowaj spokój i nie daj wyprowadzić się z równowagi. Samochód w mieście faktycznie się przydaje. Czasem trzeba podrzucić kogoś na dworzec czy na lotnisko lub przywieźć zakupy na cały tydzień. Fajnie też zebrać znajomych i wyskoczyć gdzieś w niedzielę za miasto, nie martwiąc się o ciężar toreb i punktualność kolei.

Z tym Twoi znajomi muszą się zgodzić. Jednak po odpowiedzeniu na pytanie „Po co?” pojawią się nowe argumenty… Jakie i jak na nie odpowiadać?

Hejt numer jeden – pieniądze

Samochód w mieście to komfort, który kosztuje. Zakup wygodnego auta, którym nie będzie wstyd jeździć, to spory wydatek. Do niego dochodzą wszystkie koszty miesięczne, które mocno uszczuplają budżet. Paliwo, ubezpieczenie, myjnia, czyszczenie wnętrza, przeglądy i naprawy, w tym zmiany opon z letnich na zimowe, to nie wszystkie koszty. Dochodzi do tego jeszcze zakup garażu lub wynajęcie (opłacenie) miejsca parkingowego pod domem, a także płatności w parkomatach w centrum. Razem: co najmniej kilkaset złotych na koncie mniej.

Nie oszukujmy się – tych cen nie da się zbić i trzeba być na nie przygotowanym, jeśli chce się posiadać miejski samochód. Na argumenty przeciwko wysokim cenom możesz jedynie odpowiedzieć, że taki jest koszt wygody. I opowiedzieć o nowych aplikacjach, które pomagają zapanować nad wydatkami. Kierowcy mają teraz do swojej dyspozycji appki wskazujące najtańsze stacje benzynowe oraz ostrzegające przed działającymi fotoradarami (podwójna oszczędność: pieniędzy i punktów karnych). Dla wygodnickich są też mPay, SkyCash i moBILET, prepaidowe aplikacje, które opłacają rzeczywisty czas postoju na miejscu parkingowym. Nie dość, że wygodnie, to jeszcze płacisz tylko tyle, ile faktycznie powinieneś.

Hejt numer dwa – szukanie i czekanie

Zaraz usłyszysz, że to fajnie, że zapłacisz za miejsce parkingowe nie wychodząc z auta, w dodatku bez walki z awaryjnym parkometrem. Ale co, jeśli tego miejsca nie będziesz mógł znaleźć? Krążenie po mieście w poszukiwaniu ostatnich wolnych kilku metrów to przekleństwo każdego kierowcy. Szczególnie doprowadza do szału, gdy trafiasz na niewielką niezajętą przestrzeń, która jest jednak zbyt mała, by się w nią zmieścić. Nie mówiąc już o wrzodach żołądka, których niewątpliwie nabawisz się przez ciągłe stanie w korkach.

Tutaj też pojawiły się nowe rozwiązania, które pomagają w jeździe po mieście. Dla tych, którzy obawiają się wciskania w lukę między dwoma (bardzo drogimi) samochodami, zostały stworzone systemy automatycznego parkowania. Informujące o przeszkodzie „pikające” czujniki są już so last summer – teraz nastał czas asystentów parkowania, które same ustawiają samochód w zatoczce. Działają dzięki czujnikom ultradźwiękowym obliczającym długość i szerokość luki oraz komputera, który automatycznie wykonuje konkretną liczbę obrotów kierownicą w odpowiednim momencie. Twoim zadaniem jest tylko patrzeć, jak samochód parkuje sam.

Nawet stanie w korkach nie musi być frustrujące i ograniczać się do patrzenia na zderzak samochodu przed Tobą. Jeśli zwykle nie masz czasu czytać (lub wolisz ten czas przeznaczyć na granie w nową FIFĘ czy oglądanie premierowego sezonu House of Cards), możesz zrelaksować się słuchając audiobooka. Jeśli nie kupujesz gazet i nie masz telewizora, możesz posłuchać gadających głów w TOK FM. Albo zająć się medytacją. Generalnie robić to, na co zawsze chciałeś mieć czas.

Hejt numer trzy – przestrzeń w mieście

No dobrze, korzystanie z auta może być fajne i wygodne. Tyle że zupełnie rozmija się z zachodnimi trendami życia w mieście. Samochody zagracają przestrzeń, zajmują chodniki na miejsca parkingowe i zatruwają powietrze. Podczas gdy w Berlinie liczba samochodów zmniejsza się i wynosi trochę ponad 300 na tysiąc mieszkańców, w Warszawie jest ich dwa razy tyle i ilość ta ciągle rośnie. I co Ty na to?

No cóż, tu sprawa jest bardziej skomplikowana. W czasach rosnącej świadomości ekologicznej oraz popularności ruchów miejskich dążących do sprawiedliwego podziału przestrzeni publicznej coraz trudniej obronić konieczność posiadania samochodu w mieście.

Całe szczęście nie trzeba być właścicielem auta, żeby móc z niego korzystać. Aktualnie możliwości jest więcej niż tylko wspólne dojazdy do pracy z kolegą z biura. Hitem jest BlaBlaCar, dzięki któremu możemy za skromną opłatą dołączyć jako pasażer do czyjejś podróży. A jeśli potrzebujemy całego samochodu dla siebie, możemy skorzystać z car-sharingu, czyli wynajmu krótkookresowego. Ta opcja bije rekordy popularności na Zachodzie, gdzie funkcjonują rozmaite systemy pożyczania aut na minuty i godziny. Poza tradycyjnymi wypożyczalniami, które przestawiły się na ten model, dzięki aplikacjom internetowym samochody udostępniają osoby prywatne (na Wyspach Brytyjskich przez easyCar Club, w Niemczech przez Autonetzer lub Tamycę), a nawet duże marki, takie jak BMW, Volkswagen i Daimler.

Udało Ci się zwalczyć fale hejtu? Gratulacje! A teraz nie zatrzymuj się i zrób następny krok – przejdź od udowadniania znajomym swojej racji do sprawdzenia, czy samochód w mieście to faktycznie rozwiązanie dla Ciebie. A jeśli jeszcze dodatkowo chcesz im zaimponować znajomością oszczędnej jazdy i sprawnego poruszania się po mieście koniecznie przeczytaj nasz wcześniejszy artykuł na ten temat. Szerokiej drogi!

Podobne posty

Mniej znaczy więcej, czyli słów kilka o downsizingu

Minimalizm to obecnie coraz popularniejsza droga życiowa. Im bardziej jesteśmy otoczeni przez stosy plastikowych przedmiotów, wystawy migających błyskotek i rzędy ogromnych ekranów, tym częściej uciekamy w surowe przestrzenie, gdzie pustka pozwala zapełnić się myślom. Wyzwoleni od posiadania rzeczy, możemy w końcu spojrzeć na wszystko z szerszej perspektywy. Mniej oznacza więcej – więcej możliwości, wyzwolonej energii, odczuwanej mocy.

Partnerska współpraca z Coridon - Cars z Poznania

Właśnie nawiązaliśmy partnerską współpracę z Coridon - Cars z Poznania. Ta innowacyjna i dynamicznie rozwijająca się firma ma również swoje oddziały w następujących miastach: Wrocław, Łódź i Olsztyn.

comments powered by Disqus

Pomoc


Jesteśmy dla Ciebie


Jeśli masz jakieś pytania, chciałbyś się czegoś dowiedzieć albo o czymś przeczytać pisz do nas!